6 BRYGADA POWIETRZNODESANTOWA
AKTUALNOŚCI
STAWIĆ OPÓR ... 74 LATA TEMU
01.10.2018
"Gdyby polscy żołnierze nie działali tak niezłomnie, bylibyśmy zgubieni." – powiedział w Driel o spadochroniarzach generała Sosabowskiego burmistrz miejscowej gminy podczas uroczystości upamiętniających operację "Market Garden".


Tematem tegorocznych obchodów rocznicowych, podczas których nie zabrakło spadochroniarzy 6 Brygady Powietrznodesantowej z dowódcą, generałem Szymonem Koziatkiem na czele, był „opór”. Wymieniając wiele form oporu, które funkcjonowały w czasie II Wojny Światowej przewodniczący Fundacji Driel-Polen, pan Arno Baltussen powiedział: „Także i w tym regionie /Arnhem, Driel/  istniały różne formy oporu. Kilka dni temu ktoś opowiedział mi historię swojego ojca.
 
Gdy 14 września 1944 roku skończył osiemnaście lat, odwiedzili go niemieccy żołnierze z nakazem stawienia się do transportu na roboty do Niemiec. Ponieważ ojciec osiemnastolatka był piekarzem, chłopakowi pozwolono piec chleb dla okupanta na miejscu. Chętnie skorzystał z tej możliwości. Rozwożąc chleb, notował i robił zapiski o adresach i przekazywał je grupom oporu w jego miejscowości. Wydawałoby się, że to nic wielkiego, było to jednak niebezpieczne. To zaledwie jedna z wielu akcji, których się podjął.”
 
Podczas rozmów i przemówień wielokrotnie przytaczano bohaterskie czyny żołnierzy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Burmistrz gminy Overbetuwe skupił się jednak na jednym bohaterze, kapitanie Ludwiku Zwolańskim i jego niezwykłym wyczynie – przeprawie wpław przez rzekę Ren. Burmistrz powiedział: „Gdy skaczący spadochroniarze zniknęli z pola widzenia, (Kapitan Zwolański) godzinami próbował nawiązać z nimi kontakt. Bezskutecznie. Pozostała mu tylko jedna możliwość. Przeprawić się przez rzekę. Wpław. (...) ubrany jedynie w kalesony… i uzbrojony w rewolwer i nóż komandosa ruszył w stronę zimnego brzegu rzeki.
 
Pobyt polskich spadochroniarzy podczas obchodów rocznicowych w Holandii podzielony był na dwie części. Pierwszą z nich była międzynarodowa operacja powietrznodesantowa pod kryptonimem Falcon Leap. Stanowi ona szczególny wyraz hołdu składanego przez współczesnych spadochroniarzy uczestnikom walk sprzed ponad 70 lat. W jej czasie wykonywane są desanty na te same zrzutowiska, na których w czasie II Wojny Światowej lądowali spadochroniarze operacji Market-Garden. W tym roku w wydarzeniu uczestniczyło kilkuset żołnierzy z ośmiu państw. Polskę reprezentowali żołnierze „szóstej” oraz załoga i samolot  CASA C-295 z 8 Bazy Lotnictwa Transportowego, z którego desantowani byli zagraniczni żołnierze na polskich spadochronach AD-95. Operacja Falcon Leap oprócz swego symbolicznego wymiaru stanowi także cenne pole do współpracy pomiędzy jednostkami powietrznodesantowymi. Poprzez wspólne ćwiczenie pogłębiana jest wymiana doświadczeń szkoleniowych. W jej czasie żołnierze wykonują skoki na spadochronach innych armii co umożliwia też poznanie sprzętu wykorzystywanego w innych państwach.
 
Drugą część stanowiły uroczyste obchody. Rozpoczęły się one w Arnhem gdzie udział wzięła polska asysta honorowa oraz wojskowa delegacja, której przewodniczył dowódca 6 Brygady Powietrznodesantowej. W uroczystościach udział wziął także ambasador RP w Królestwie Niderlandów doktor Marcin Czepelak oraz attaché obrony RP w Królestwie Niderlandów. Upamiętniający desant z 7 statków powietrznych (6 Herkulesów C-130 i polskiej CASY C-295M) poprzedził skok z historycznej Dakoty. Podczas głównych uroczystości przy pomniku Airborne Monument Ginkelse Heide dowódcy współczesnych jednostek powietrznodesantowych kilku państw oddali hołd weteranom oraz poległym spadochroniarzom a spadochroniarze z "szóstej" weszli w skład międzynarodowego plutonu towarzyszącego. Popołudniem polska delegacja wraz z kompanią honorową i sztandarem uczestniczyła w uroczystościach w Driel. Złożone zostały wieńce pod pomnikiem Surge Polonia, upamiętniającym żołnierzy 1SBS oraz pod pomnikiem Generała Sosabowskiego. Również na grobie Cory Baltussen, holenderskiej siostrze Czerwonego Krzyża, zapłonął znicz od spadochroniarzy 6BPD. Cora opiekowała się polskimi spadochroniarzami z 1SBS. A po wojnie jej wieloletnie starania pozwoliły na upamiętnienie i uhonorowanie wyczynu polskich spadochroniarzy, a także samego generała Sosabowskiego.
 
Szczególny dla polski wymiar obchodów operacji Market-Garden został podkreślony także na cmentarzu w Oosterbeek. Jeszcze przed uroczystością polscy spadochroniarze złożyli kwiaty przy grobach żołnierzy gen. Sosabowskiego i dumie trwali przy nich do zakończenia obchodów. Dowódca 18 batalionu powietrznodesantowego w szczególny sposób oddał hołd patronowi bielskiego batalionu dekorując nagrobek kpt. Gazurka bordowym beretem.
 

74 lata po zakończeniu działań wojennych pamięć o wydarzeniach z okresu II wojny światowej i polskim wkładzie w wyzwolenie Holandii jest ciągle żywa i pielęgnowana przez kolejne pokolenia.

Obecność w czasie wrześniowych obchodów w Driel, Arnhem i Ooserbeek jest dla polskich spadochroniarzy jednym z najważniejszych wydarzeń w roku.
 

Tekst i zdjęcia: por. Agata Niemyjska

 

Ministerstwo Obrony Narodowej
Katalog stron wojskowych